Przez cały październik uczniowie naszej szkoły mogli sprawdzać swoja wiedzę ortograficzną biorąc udział w Ogólnopolskim Konkursie O!błędne Dyktando. Należało wejść na stronę organizatora konkursu, zalogować się i wykonać ćwiczenia ortograficzne oraz uzupełnić tekst dyktanda. Zawodnik musiał mieć nie tylko dużą wiedzę, ale także refleks. Bowiem liczyły się dobre odpowiedzi i czas, w jakim zostały udzielone. A takim talentem wykazała się Hania Biała z VIa, która okazała się na tyle świetnym znawcą ortografii, że otrzymała zaproszenie na wielki finał konkursu, który odbył się 27 października w Warszawie w Pałacu Kultury i Nauki. W finale wzięło udział około 300 uczniów z całej Polski i chociaż nie udało się Hani wywalczyć nagrody, to wyjazd uznała za niezwykle ciekawą przygodę.
Wy także możecie zmierzyć się z konkursowym dyktandem. Sprawdźcie, jak by Wam poszło. Powodzenia!
"URODZINOWY KOGEL-MOGEL"
"Żartowniś z tego naszego druha. Humor dopisuje chichoczącym się gościom wśród fantasmagorycznego lapidarium. Przy hebanowym stole, który uginał się od wiktuałów, świergotało żartobliwe gremium. Pośrodku stołu w brytfannach piętrzyły się bażanty, antrykoty, eskalopki, turboty w beszamelu, żelatynowe suflety, a także miód pitny i soczysty topinambur. To jedynie niewielka ilość z dwustu pięćdziesięciu trzech odmian dań. Jarzyny to tylko przystawki obok korzennych destylatów z owoców jeżyny i czerwonopomarańczowej jesiennej jarzębiny, hortensji, hiacynta czy hebe, które z lekką dezynwolturą serwował kuchmistrz.
Goście żywią się pochlebstwami, harcami i krotochwilą. Podnóżki podłóżcie im pod nóżki i przykryjcie szkarłatnym abażurem.
Ogólna degrengolada i barbaryzm z tymi kosmopolitami. Mitrężyli czas na ożywioną i pretensjonalną dyskusję o ambiwalencjach językowych. Nie należy się zżymać, żeby zjeść jarzynę lub jeżynę. Gość solenizanta z zadzierzystością śpiewał urodzinowy hymn z innymi, ale nie mógł zdzierżyć nuty o moździerzach, o rachitycznych chartach, które czmychały i powodowały konfuzję. Aż tu nagle do świętujących przybył w drelichach pewien frenetyczny absztyfikant, który przyniósł korespondencję w bladozielonej kopercie. To egzaltowany nieprzesadnie reżyser zaproponował mu korzystny obopólnie angaż w reklamie długopisu marki Pilot, który tu i ówdzie maże przeróżne napisy. Na przykład: „Uwaga! Człowiek przez sen wchłania osiem pająków w ciągu całego życia. Przykładowo Australijczyk, u którego pająków jest w bród, zje i do trzydziestu sztuk, Boliwijczyk – nawet pięćdziesiąt, Irakijczykowi wystarczy dwie trzecie ilości z trzech ósmych wymienionych, a mieszkaniec Antarktydy nie zje w ogóle.
Okazało się jednak, że to był tylko humbug i konfabulacja ortograficznych zasad, gdyż aranżer uwielbiał humor mowy."
Zapraszany do galerii O!błędna przygoda Hani.